Cytat jakiś ciekawy

Doszłam do Berlina. Podpisałam się na Reichstagu: „Ja, Zofia Adamowna Kuncewicz przyszłam tutaj, żeby zabić wojnę”

starszyna Zofia Adamowna Kuncewicz, sanitariuszka kompanii piechoty

Swietłana Aleksijewicz „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”

Wojenne historie

Wojenne historie

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Niełatwy dzień pewnego SEAL'sa


Mark Owen „Niełatwy dzień”. Wydawnictwo Literackie, 2012 rok, ebook

Książka, której największą promocję zrobił amerykański rząd i armia, które natychmiast ogłosiły całemu światu, że nie życzą sobie, żeby jakiś były żołnierz pisał nieautoryzowane wojenne historie zdradzając sekrety operacyjne i taktyczne operacji „Trójząb Neptuna” - zabicia Osamy bin Ladena.

Nic więcej nie było trzeba, żeby milion ludzi chciał tą książkę mieć i przeczytać! Od 20. grudnia polski wydawca udostępnił już wersję elektroniczną, a na początku stycznia będzie można kupić książkę w realu. Moja rada – ebooka kupcie w Empiku, jest taniej niż na stronie Wydawnictwa Literackiego (cud marketingu bożonarodzeniowego).

Ale czy warto?

Warto. Książek pokazujących współczesne wojenne historie jest już na rynku sporo. Wśród nich znaleźć można także takie traktujące o akcjach SEAL's podobnie jak książka Owena. Dlatego, że autor – autorzy (bo byłemu żołnierzowi w pisaniu pomagał Kevin Maurer) powiększyli historię ataku na siedzibę Bin Ladena w Pakistanie o wątek autobiograficzny, dzieki któremu lepiej poznajemy bohatera, jego motywacje i historię bojową.

Historię bojową, bo Mark Owen, a właściwie Matt Bissonette, nie jest żółtodziobem, ale żołnierzem, który zaliczył 13 tur bojowych w Iraku i Afganistanie, a jego doświadczenie doceniono m.in. w ten sposób, że kompletując elitarny zespół do ataku w Pakistanie Mattowi powierzono dowództwo nad jednym z czterech zespołów.

Dzięki autobiograficznemu układowi książki mamy szansę prześledzić, jak stawał się elitą wśród elit. Od pierwszego zabitego przez niego człowieka, do akcji, która stała się realizacją jego pragnień (wraca wspomnieniami m.in. do chwili, gdy oglądając na żywo, w telewizji, zamachy z 11. września on, komandos SEAL, wraz z kolegami odczuwał potrzebę działania i zemsty).

Książka to opowieści z 10 lat działania Matta, historia działań w Iraku, Afganistanie i Afryce, np. dość szczegółowo opisuje akcję odbicia kapitana statku „Maersk Alabama” z rąk somalijskich piratów. Kilka podobnych akcji opisuje na tyle szczegółowo, że możemy poznać atmosferę i zasady walki w górach i w terenie zabudowanym.

Jest to dodatkowo ciekawe, bo mamy do czynienia z dość skromną w wymowie opowieścią kogoś, kto stanowi elitę nad elitami. Drabinka elitarna: SEAL, którzy sami w sobie już są elitą – grupa kontrterrorystyczna DEVGRU, elita wśród SEAL-sów i poziom ostateczny – wybrana wśród DEVGRU grupa 24 mężczyzn atakujących Osamę bin Ladena (OBL-a). A Matt był jednym z czterech dowódców grup!

Oczywiście to moja subiektywna ocena z którą, co najciekawsze, nie zgodziłby się sam autor, gdyż wielokrotnie podkreśla, że owa elita elit (zwana tak przeze mnie) została zebrana do ataku dla uspokojenia polityków, a samo zadanie równie dobrze mógł wykonać każdy zespół SEAL.

Sam atak, czyli, jak się wydawać może, najciekawsza cześć książki, opisany jest dość szczegółowo zarówno z punktu widzenia pojedynczego uczestnika (Matta) jak i całości wydarzenia. Mimo, że był przygotowywany kilka tygodni i dużym nakładem środków, w ostatniej chwili nie wszystko poszło dobrze, było dramatycznie i komandosi musieli uruchamiać plan B. Jednak ich doświadczenie i wyszkolenie „dały radę”.
Kto chce wiedzieć więcej niech przeczyta książkę!

Czy książka jest kontrowersyjna i czy można tu znaleźć jakieś tajemnice? Ja nie znalazłem, chyba że ważnym szczegółem jest np. to, że Matt ruszał do walki w trekach Salomona. Jest za to napisana normalnym językiem i pokazuje również zakulisowe życie żołnierzy, np. to, że wkurzała ich opieszałość polityków przy podejmowaniu decyzji ataku, która im samym wydawała się oczywista. Jedyne co może wydawać się kontrowersyjne to, przy całym szacunku dla osoby głównodowodzącego, dość chłodny stosunek do Obamy, ale w kraju absolutnej wolności wypowiedzi nie powinno to być potępiane.

Ja zdecydowanie wolę taką, nieautoryzowaną i trochę niepokorną opowieść, niż pełną pienia z zachwytu dla armii i polityki USA i zdecydowanie zatwierdzoną „Przetrwałem Afganistan”.

W moim osobistym 6-gwiazdkowym rankingu: 5-.