Cytat jakiś ciekawy

„Kilku ludzi usiłowało wydostać się z tego piekła furgonetką ale Soprano trafił ich z broni głównej bradleya. Pierwszy pocisk trafił żołnierza w pierś i ten po prostu zniknął jak kamfora. Kolejne trzy dosłownie rozbiły samochód razem z całą jego zawartością. Nie uwierzyłbym, że armata kalibru 25 mm może dokonać takiego zniszczenia, gdybym nie widział tego na własne oczy.”

Dillard Johnson „Szalony J..."

Wojenne historie

Wojenne historie

poniedziałek, 15 października 2012

Wielki żołnierz (do końca) – wielki kłamca


Albert Kesselring „Żołnierz do końca” , Wydawnictwo Bellona, 1996 rok

Mój powrót do pisania miał wyglądać inaczej, bo stworzyła się już kolejka przeczytanych książek i pora uzupełniać „blogową biblioteczkę” systematycznie. Niestety powyższa pozycja zaburzyła cały mój misterny plan. Na dodatek nie przeczytałem nawet całej książki, a napisać o niej po prostu muszę.

Marszałek Kesselring napisał swoją książkę siedząc po wojnie w więzieniu skazany na dożywocie za zbrodnie wojenne we Włoszech (złagodzono mu w ten sposób karę śmierci). A wydał ją w 1953 po tym jak wyszedł z więzienia chory na raka.

Wydawało mi się, że książka napisana przez niemieckiego generała/marszałka, który dowodził na wielu frontach europejskich, dostarczy nowych informacji i pogłębi moją wiedzę dodając spojrzenie drugiej strony (po lekturze książek Pattona, Montgomerego, Bradleya).

Tymczasem znalazłem to:
Nie było żadnych ustaleń prawa międzynarodowego dotyczących wojny powietrznej; podjęta przez Hitlera próba ogłoszenia, że wojna powietrzna jest w ogóle sprzeczna z prawem międzynarodowym, została w rozmowach międzynarodowych odrzucona, podobnie jak i jego propozycja ograniczenia wojny powietrznej tylko do celów wojskowych. Włączyliśmy do regulaminów – a ja, jako szef sztabu miałem w tym znaczący udział – zasady moralne, które, wedle naszego sumienia, powinny być przestrzegane także przez lotników. Należało do nich ograniczenie ataków do celów czysto wojskowych, ich zakres został rozszerzony dopiero wskutek następstw wojny totalnej. Zabronione były ataki na otwarte miasta i osoby cywilne”.

Wow! I to wszystko w rozdziale poświęconym wojnie przeciwko Polsce w 1939 roku!
Wcześniej można było przeczytać np. o miłującym pokój altruiście marszałku Hermanie Göringu.

Takich „perełek” można znaleźć tam więcej, ja doczytałem, na razie, tylko do początku kampanii na zachodzie. Rozumiem, że Kesselring pisał swoją książkę w więzieniu i wydał ją wcześnie, w 1953 roku i takie wspomnienia muszą być obarczone ciężarem złych emocji i pretensjami do aliantów po procesach w których nie czuł się winny, ale żeby jawnie mijać się z prawdą?

I na dodatek strasznie zapędza się w wygładzaniu nieładnej historii. Tak napisał o bombardowaniu Warszawy we wrześniu 1939 roku:
Aby oszczędzić miasto, kazałem dokonywać ataków bombowych na mosty i dworce w jego obrębie, wyłącznie Stukasom i samolotom szturmowym, nad którymi leciała osłona myśliwców i niszczycieli. Zrzucono przy tym wiele tysiąckilogramowych bomb, co w owych czasach było godnym uwagi osiągnięciem!”.

Przy bombardowaniu Warszawy? Tylko Stukasy i szturmowce? Z tonowymi bombami? No nawet łgać trzeba umieć!

No i mam dylemat. Oczekiwałem na dawkę historii widzianej od drugiej strony, a otrzymałem książkę, pełną propagandy jakby hitlerowskie Niemcy wygrały wojnę i generał/marszałek publikował swoje wspomnienia pod dyktando samego Goebbelsa. Czy warto poświęcić czas na zabawę w wyławianie prawdy ze sterty bzdur! A może potraktować to jako wyzwanie i poszukiwać dalszych nieprawd w jego książce?

Nie wiem, do tej pory dowiedziałem się z tej lektury tylko jednej interesującej rzeczy – kwatera główna Kesselringa mieściła się w szczecińskiej Płoni. Reszta to bełkot, kłamstwa i przemilczenia (jak do tej pory).

W moim rankingu 6-gwiazdowym – książka dostaje 2 i to tylko dla tego, że 1 rezerwuję na wszelki wypadek.